Z Wikipedii:

Służby specjalne

– ogólna nazwa opisująca instytucje, które prowadzą działania operacyjno-rozpoznawcze o charakterze niejawnym wewnątrz kraju.
Domeną służb specjalnych jest pozyskiwanie i ochrona informacji kluczowych dla zapewnienia wewnętrznego bezpieczeństwa państwa.
W państwach demokratycznych działania służb specjalnych wymykają się niekiedy spod kontroli organów nadzorczych.
Kontrowersje budzą niektóre techniki stosowane przez służby specjalne, szczególnie te niedozwolone przez prawo ich państwa macierzystego, jak przekupstwo, szantaż, tortury, skrytobójstwo oraz nielegalny handel bronią i narkotykami.
Praktyki te są niekiedy usprawiedliwiane ochroną interesów państwa i jego obywateli i dotyczą służb specjalnych zarówno krajów demokratycznych (np. tortury więźniów CIA), jak i reżimów dyktatorskich (np. likwidacja opozycjonistów przez radzieckie KGB).

 

Ciekawe, które z tych nielegalnych metod stosowało CBA wobec Beaty Sawickiej?

Bo prowokacja jest powszechnie stosowaną metodą przez służby na całym świecie.

A może chodziło po prostu o podsłuch?

No to a propos:

 

Nagminna inwigilacja Polaków. Około 2 mln razy polskie służby zaglądały w nasze dane!

- Policja, służby specjalne, sądy i prokuratury w ostatnim roku masowo wnioskowały do firm telekomunikacyjnych po informacje o abonentach. Wprawdzie według informacji zebranych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej to o ponad 111 tys. mniej niż przed rokiem, ale organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną praw człowieka w to nie wierzą – donosi dziennik.pl.

Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon mówi otwarcie: - Nie mamy żadnej wiedzy o tym, jak wygląda metodologia zbierania informacji. Sama policja i służby - bez sądów i prokuratur - zapytane rzez nas o to samo, przyznają się łącznie do złożenia ponad 1,9 mln zapytań w 2011 roku i 2,13 mln w 2012 roku.

Liczba przestępstw w ogóle się nie zmienia ale za to polskie służby z roku na rok wnioskują o nasze bilingi. Zbieranie danych retencyjnych, czyli połączeń telefonicznych, SMSów, maili, połączeń internetowych stają się dla polskich służb codziennością.  Szkoda tylko, że dotyczą osób … niepodejrzewanych o jakiekolwiek przestępstwo. W 2011 roku policja wystąpiła o bilingi Polaków aż 2 mln razy.

- Najpoważniejszym problemem nie jest jednak statystyka, ale to, że prace nad zreformowaniem przepisów dotyczących korzystania przez służby z naszych danych stoją w miejscu. Resort spraw wewnętrznych formalnie rozpoczął je dwa lata temu, ale efektów wciąż nie widać – podkreśla szefowa Fundacji Panoptykon.

Polska staje się jednym z niewielu krajów w UE gdzie inwigilacja to chleb powszechny. Przypomnieć należy, że to za rządów Donalda Tuska inwigilowanie stało się codziennością.

 

http://www.fronda.pl/a/nagminna-inwigilacja-polakow-okolo-2-mln-razy-polskie-sluzby-zagladaly-w-nasze-dane,27295.html

 

Więc gdzie te niezwykłe nielegalne metody CBA?

Bo chyba nie jest nielegalne uwiedzenie dorosłej kobiety, która nie stawiała oporu? ;)

 

Ciekawy artykuł o prowokacjach polskich służb:

http://nczas.com/publicystyka/pinski-polskie-tajne-sluzby-naduzywaja-prowokacji-przyklady-i-historia-brunona-k/

PS.

Jeśli chodzi o mnie nie popieram ani nielegalnych metod działania służb, ani podsłuchów, tylko zwracam uwagę że pewne metody są stosowane przez służby na całym świecie.

Nie popieram też uwodzenia kobiet przez agentów w celu uzyskania korzyści operacyjnych.

Ale nie jest to przecież nielegalne.